Szał przedświąteczny – I LO im. St. Dubois w Koszalinie

Szał przedświąteczny

Ten artykuł był opublikowany na archiwalnej stronie redakcji „Tytułu”. Podczas integracji starego portalu z witryną www.liceumdubois.pl mogły wystąpić błędy. Przepraszamy za ewentualne problemy z odczytaniem prezentowanych treści.

W centrach handlowych Koszalina po dniu Wszystkich Świętych już można było widzieć, że są one przygotowane do Świąt Bożego Narodzenia. Choinka stojąca przy każdej alei i pozawieszane lampki świąteczne na budynku to tylko niektóre z rzeczy, jakie wtedy zobaczyłem. Listopad był miesiącem wielkich wyprzedaży a to za sprawą Black Friday, czyli Czarnego Piątku, który w amerykańskich sklepach wywołuje chaos, a niedawno zagościł także w Polsce. W telewizji od kilku tygodni lecą też reklamy dotyczące świąt – jedne wesołe, inne niekiedy wzruszające. Wszystko to można wymieniać bez końca, jednak czy przez to możemy nie czuć tak zwanej magii świąt?

Myślę, że większość z nas odczuwa – lub przynajmniej odczuwała niegdyś – radość z Bożego Narodzenia. W wieczór 24 grudnia nie mogliśmy doczekać się prezentu i każdy był ciekawy, co dostanie. Święta to także czas spotkań i rozmów z najbliższymi oraz dalszymi krewnymi. Niestety, cała radość może zostać zaburzona, ponieważ można się zagubić, kiedy tak naprawdę są święta. Przez wszędzie widoczne dekoracje i symbole świąteczne oswajamy się z tym i dlatego Boże Narodzenie nie robi na nas takiego wrażenia. Wiadomo, że odczuwanie “magii” jest związane z wieloma zdarzeniami i tym, jak inni wokół nas obchodzą te święta, ale myślę, że głównym czynnikiem, przez który tracimy tę radość jest komercjalizacja (trudne słowo, wiem) obecna w sklepach i centrach handlowych.

Dlaczego tak się dzieje? Powiem jedno słowo – pieniądze. Wszechobecne promocje i liczne wyprzedaże mają nas zachęcić do kupna rzeczy. Owszem, jest w tym coś pozytywnego – możemy tanio kupić prezenty. Jednak wiele osób wpada w szał przedświąteczny, który polega na kupowaniu wielu tak naprawdę niepotrzebnych rzeczy z przeznaczeniem na święta. Koniec końców, później takie artykuły się zwyczajnie marnują, kończy się ich termin ważności i trzeba je wyrzucić – mam tu na myśli jedzenie. Bywają też i takie sytuacje, gdy wpadniemy w manię kupowania do tego stopnia, że chwytamy wszystko, co się da. Wtedy kupujemy przeróżne drobiazgi, z którymi nie wiemy, co zrobić i wpadamy na – naszym zdaniem – idealny pomysł: dać to komuś w prezencie! Niestety, rzeczywistość to mocno weryfikuje i takie prezenty są z reguły nietrafione lub po kilku dniach trafiają do śmietnika.

Powyższe sytuacje nie muszą nam się przydarzyć! Wystarczy na spokojnie podejść do Świąt Bożego Narodzenia i nie brać wszystkiego jak leci w sklepach. Promocje są nam pomocne, gdy rzeczywiście wiemy, co chcemy komuś kupić w prezencie – warto więc z tego skorzystać, ale z umiarem. Ten właśnie umiar jest najważniejszy przy kupowaniu wszystkiego na święta. Jeśli nie ulegniemy szałowi przedświątecznemu, mamy dużą szansę na to, że nic (albo nie tak dużo jak myśleliśmy) się zmarnuje. Po Świętach wystarczy dojeść resztki, które pozostały nam w lodówce, co bywa bardzo trudne – to już jednak jest temat na inny artykuł. Nie możemy też zapomnieć w tym wszystkim istoty Świąt Bożego Narodzenia, nie tylko pod kątem religijnym. Dla jednego będą się liczyć prezenty (to zwłaszcza dla dzieci), a dla innego – spotkanie z bliskimi, których się nie widziało przez długi czas. Każdy rozumie te święta nieco inaczej, ale najważniejsze jest przeżywanie samych radosnych emocji w dobrym gronie i tego właśnie życzę wszystkim tym, którzy czytają ten artykuł.