Kto chce nas reprezentować? – I LO im. St. Dubois w Koszalinie
   Dubois a COVID-19 – zasady reżimu sanitarnego i nauki zdalnej obowiązujące w I LO w roku szkolnym 2020/2021.ZAPOZNAJ SIĘ TERAZ

Kto chce nas reprezentować?

Ten artykuł był opublikowany na archiwalnej stronie redakcji „Tytułu”. Podczas integracji starego portalu z witryną www.liceumdubois.pl mogły wystąpić błędy. Przepraszamy za ewentualne problemy z odczytaniem prezentowanych treści.

Samorząd uczniowski jest najbardziej trwałą organizacją w historii naszej szkoły. Zajmuje się on dbaniem o życie społeczno-kulturalne w szkole, ale także dba o dobro uczniów oraz uświadamia im przysługujących im prawa i dotyczące ich ustawy. Osoby wchodzące w jego skład są reprezentantami uczniów w kontaktach z dyrekcją, kadrą pedagogiczną czy  na arenie międzyszkolnej.

Również w tym roku, kontynuując wieloletnią tradycję naszej szkoły, odbywają się wybory na przewodniczącego SU. Kto chce nas reprezentować w roku szkolnym 2018/2019? W celu poznania kandydatów, zachęcam do przeczytania poniższych wywiadów.

 

Kuba Waliszewski

Kala Bucholc: Na początek opowiedz coś o sobie.

Kuba Waliszewski: Działam w szkole praktycznie od początku, dużo robię dla klasy, dla szkoły, przynajmniej się staram i myślę, że każdemu się podoba to co robię. Biorę udział w różnych akcjach jak np. walentynki, dzień kobiet. Mam również doświadczenie w organizacji większych imprez, ponieważ prowadziłem kotowanie, nadzorowałem całą działalność mojej klasy. Jestem więc w stanie w przyszłości zająć się organizacją takich imprez w szkole.

KB: Dlaczego kandydujesz?

KW: Żeby się spełnić, a równocześnie zrobić coś dla szkoły, gdyż czuję, że mogę dla naszej szkolnej społeczności zrobić dużo dobrego. Nie muszę działać jako przewodniczący, mogę działać wspólnie z kimś innym albo po prostu jako część samorządu, gdyż chodzi tu głównie o to, żeby działać na rzecz uczniów i szkoły oraz pomagać. Nie chodzi o to, aby po wyborach ktoś spojrzał na mnie i pomyślał, że wygrałem to głosowanie, dlatego, że jestem popularny, a nie dlatego, że zaproponowałem tej szkole coś ciekawego.

KB: Czym dla ciebie jest bycie przewodniczącym?

KW: Na pewno masą obowiązków, stertą pracy, trzeba wykazać się sporą kreatywnością i zaradnością, gdy przychodzi do wykonania wszystkich swoich pomysłów. Mimo wszystko jest to głównie praca i sumienne realizowanie zaproponowanych przez nas postulatów. Trzeba skupić się na wielu rzeczach jednocześnie, kwestia finansów, organizacji, często można się pomylić, a potem trzeba za to wziąć odpowiedzialność. Jest się reprezentantem szkoły zarówno w dobrych momentach, jak i tych gorszych.

KB: Jak do tej pory idzie Ci kampania?

KW: Jak idzie kampania? No cóż, plakat już wisi w bufecie, zapraszam do obejrzenia <<haha>>. Oprócz tego funkcjonuje również fanpage, który pełni funkcję takiej internetowej ulotki, tam zamierzam zamieszczać posty dotyczące mojej działalności. oczywiście cały czas staram się mieć kontakt z uczniami. Wszystko tak naprawdę dzieje się na bieżąco, coś zostaje do niej dodane, coś usunięte, aby pod koniec wyborów była ona idealna. Zachęcam wszystkich do rozmowy ze mną, chętnie wysłucham każdego, kto zaczepi mnie na korytarzu i podrzuci jakąś sugestię, gdyż głównym założeniem bycia przewodniczącym jest to, żeby pomagać uczniom, aby w naszej szkole żyło nam się lepiej. Moją kampanią chcę pokazać, że jestem tym, czego chcą uczniowie, potrafię ich wysłuchać i w miarę możliwości spełniać ich prośby.

KB: Oprócz rozmowy na korytarzu, jak inaczej można się z tobą skontaktować?

KW: Oczywiście na facebooku, na fanpage lub nawet w wiadomości na moim prywatnym profilu. Jestem otwarty na rozmowy nawet poza szkołą.

KB: Z pieniędzmi samorządu jest krucho, a każdy z was ma w swoim programie coś, co wymaga wkładu finansowego szkoły, jaka jest Twoja koncepcja na zdobycie tych pieniędzy?

KW: To prawda, pieniądze samorządu praktycznie nie istnieją, są to jedynie jakieś oszczędności lub pieniądze zaoszczędzone z imprez. Myślałem nad tym, żeby zorganizować jakąś składkę, choćby po złotówce od każdego ucznia, w chwili gdy planujemy jakąś większą inicjatywę. Dla pojedynczej osoby nie jest to duża suma, ale łącznie jest to naprawdę sporo pieniędzy. Drugą opcją jest rozmowa z radą rodziców na ten temat, aby wspomogli pracę samorządu. Jednak szkoła nie finansuje akcji SU i w tym jest problem, gdyż pomimo wielu świetnych pomysłów, nie jesteśmy w stanie ich wcielić w życie, ze względu na finanse.

KB: Co wyróżnia Cię spośród innych kandydatów?

KW: W sumie jest to dosyć ciężkie pytanie. Przydałoby się powiedzieć, że ja i Nikola mamy podobny program i myślimy oraz chcemy działać w podobnych sferach. Jednak moim wyróżniającym aspektem, można powiedzieć- cechą jest to, że staram się być po prostu dla każdego miły i nieważne, co się dzieje, próbuję dojść ze wszystkimi do porozumienia, zażegnać wszelkie konflikty. Nigdy nikomu nie odmówię rozmowy, współpracy, tylko zawsze wysłucham. Biorąc natomiast pod uwagę mój program, to moim unikatowym postulatem jest “Uczeń miesiąca”, który mam nadzieję, że się spodobał większości naszej społeczności.

KB: Trzeba przyznać, że Twoja inicjatywa “Ucznia miesiąca” wzbudziła niemałe kontrowersje. Nie boisz się, że będzie ona początkiem tzw. “wyścigu szczurów”?

KW: Przyznam, że też się tego bardzo bałem. Nie chcę, żeby to zapoczątkowało taki hype, że ludzie zaczną się bić o to, żeby mieć najwyższą średnią. Moim głównym celem jest zmotywowanie uczniów do nauki, widząc, że drugie czy trzecie klasy mając przedmioty rozszerzone włączają myślenie “tylko byle zdać, byle zdać”, a ja chcę, aby uczeń miesiąca zachęcił ich do pogłębiania wiedzy z tych przedmiotów. Nie chcę zorganizować wyścigu, lecz nagrodę dla osób, które rzeczywiście się starają i przykładają uwagę do nauki. Zabezpieczeniem przed tym, żeby nie stało się to czymś z negatywnym wpływem na uczniów jest to, że uczniem miesiąca nie można być dwa miesiące z rzędu. Sama nagroda również nie jest aż tak wielka, gdyż jest to jeden dodatkowy dzień  niepytania, to jest zawsze coś, lecz nie wiem, czy będzie to w stanie spowodować wielką rywalizację.

KB: Co jest Twoim priorytetowym postulatem? Co zrobisz jako pierwsze, jeśli wygrasz?

KW: Ciężko powiedzieć, wszystko postaram się wprowadzić jak najszybciej, ale jedną z rzeczy, od których na pewno zacznę, jest inicjatywa “Ucznia miesiąca”, a także liczę, że rozpocznę pracę nad szkolnymi MUN-ami, czyli inaczej debatami.

KB: To tyle moich pytań, teraz chwila dla Ciebie, aby zachęcić ludzi do głosowania na siebie!

KW: Warto na mnie głosować, bo nie idę drogą przekupstwa. Uważam, że liczą się chęci, działalność, to, że ja nie chcę wydawać pieniędzy na takie przekłamanie, bo równie dobrze mógłbym dać każdemu z was po 10zł i powiedzieć: słuchaj, zagłosuj na mnie, bo ja dałem ci pieniądze. Chcę, żebyście na mnie głosowali, bo jestem dla Was. To Wasz wybór, kto będzie Waszą twarzą i reprezentantem.

Wojtek Wiśniewski

Kala Bucholc: Opowiedz coś o sobie.

Wojtek Wiśniewski: Jestem sportowcem. Przyszedłem do Dubois z Gimnazjum Sportowego nr. I. Uprawiałem i nadal uprawiam pływanie, to jest jedna z moich głównych pasji. Oprócz tego interesuję się windsurfingiem, utożsamiam się z tym sportem i nazywam siebie surferem. Uważam się za optymistę i kocham rozrywkę.

KB: Dlaczego kandydujesz?

WW: Kandyduję, ponieważ próbowałem tego już w gimnazjum i sprawia mi to olbrzymią frajdę. Świadomość, że mogę pomóc ludziom i sprawić, że będą czuli się lepiej oraz możliwość ulepszenia niektórych kwestii w naszej szkole, sprawia mi ogromną satysfakcję . Chcę, żeby ludzie czuli się tak samo wesoło jak ja.

KB: Czym według ciebie jest bycie przewodniczącym?

WW: Bycie przewodniczącym jest dla mnie jest szansą, żeby uszczęśliwić innych ludzi. Żeby tych parę godzin w szkole, podczas których da się podjąć jakąś inicjatywę, było naprawdę wspaniałych.

KB: Jak Ci idzie kampania?

WW: Moim bardzo skromnym zdaniem, idzie mi całkiem dobrze. Wszystko idzie po mojej myśli. Staram się dać poznać z jak najlepszej strony.

KB: Zarówno w Twoim programie, jak i w programach innych kandydatów, pewne postulaty wymagają wkładu finansowego. Czy masz jakiś pomysł, skąd można zorganizować te pieniądze?

WW: Tak, jak najbardziej. Moim głównym założeniem jest wprowadzenie rozrywki do szkoły i jednym z punktów mojej kampanii jest renowacja radiowęzła. Pieniądze na to chciałbym zdobyć poprzez zrobienie odpłatnego wejścia na konkurs talentów, występ, przedstawienie itp. Opcji jest bardzo dużo. Byłaby to oczywiście niewielka, symboliczna kwota.

KB: Jesteś jedynym startującym pierwszoklasistą, nie boisz się startować ze starszymi, bardziej doświadczonymi koleżankami i kolegami?

WW: Absolutnie się nie boję. Uważam, że mimo tego, że jestem w pierwszej klasie, mogę również działać. Tutaj wystarczy dobre nastawienie. Strach hamuje, nie warto się bać.

KB: Co wyróżnia Cię spośród innych kandydatów?

WW: Myślę, że przede wszystkim to, iż jestem w pierwszej klasie <<hahaha>>. Mam również do tego inne podejście od reszty oraz serwuję bardzo dużą dawkę uśmiechu. Moja kampania jest wręcz na nim zbudowana.

KB: Co jest Twoim priorytetowym postulatem?

WW: Są to dwa punkty mojej kampanii: dni tematyczne, czyli dni, w które będzie np. obowiązywał dresscode oraz będziemy się, w granicach rozsądku, bawić w coś w szkole, a drugim jest renowacja radiowęzła, aby leciała zróżnicowana muzyka.

KB: Kontrowersje wzbudza zaproponowane przez Ciebie w programie szkolne reality show, może mógłbyś zdradzić nam, jak to widzisz?

WW: Tę formułę wypróbowałem już w gimnazjum, a również ono było wymagające pod względem organizacji tego rodzaju przedsięwzięć. Jest to reality show, które przypomina kreskówkę Wyspa Totalnej Porażki, czy Wyspę Przetrwania, którą można było obejrzeć na Polsacie. Uczniowie pod koniec roku zgłaszają się do mnie i są dzieleni na drużyny. Następnie na przerwach, tudzież na lekcjach rywalizują między sobą, uczestnicząc w skomplikowanych wyzwaniach, jedna drużyna przegrywa, ktoś zostaje wyeliminowany. Trwa to tak długo, aż zostanie jeden najlepszy.

KB: To jest Twoja chwila na autopromocję i zwrócenie się do wyborców.

WW: Uwaga, będę się promował: Bardzo cenię sobie rozrywkę, moim wzorem są amerykańskie musicale i wiem, że z inicjatywą, dużą wiarą w siebie i Waszą pomocą można zrealizować naprawdę dużo, aby całe życie szkoły było pełne zabawy.

Nikola Fornal

Kala Bucholc: Opowiedz coś o sobie.

Nikola Fornal: Uczęszczam do klasy IIF, jestem osobą głównie optymistyczną i zawsze staram się widzieć dobrą stronę każdej sytuacji. Przyjaciele nazywają mnie bogiem czasu, może dlatego, że obojętni,e ile mam czasu na wykonanie czegoś, zawsze wyrobię się w terminie. Piszę do gazetki szkolnej, staram się pisać też coś swojego: wiersze, książki, chociaż głównie je czytam. Jeżdżę konno i piję litry kawy, to chyba moje największe hobby.

KB: Dlaczego kandydujesz?

NF: Chcę coś zrobić dla naszej placówki oraz udzielać się społecznie w szkole. Uwielbiam organizować różne akcje, eventy, święta. Jest to dla mnie sama przyjemność. Przyczynili się do tego też moi znajomi, którzy stwierdzili, że to dobry pomysł, gdyż nadaję się do tego i z tego powodu jestem tu, gdzie jestem i robię to, co robię, czyli kandyduję na przewodniczącą.

KB: Co dla Ciebie znaczy bycie przewodniczącą?

NF: Przede wszystkim to obowiązki. Nie jest tak, że jesteś przewodniczącym i masz władzę <<haha>>, ale chodzi o to, aby podarować coś od siebie uczniom w całej szkole, bo to ty służysz uczniom, a nie oni tobie. Czuję, że jest to coś, co chcę robić.

KB: Jak do tej pory idzie Ci kampania?

NF: No cóż, był problem z miejscem na powieszenie plakatów, co pokrzyżowało mi plany i w związku z tym wisi tylko jeden w naszym bufecie. Prowadzę stronę na Facebooku, która jak na razie cieszy się niezłym zainteresowaniem. Można tam znaleźć mój program wyborczy. Od dzisiaj zaczęłam również rozdawać ulotki z moim wizerunkiem i programem.

KB: Wszyscy słyszeli o mistycznych funduszach samorządu szkolnego. Skąd masz zamiar wziąć pieniądze na realizację postulatów z Twojego programu, które wymagają wkładu finansowego?

NF: Powiem tak, starałam się aby mój program nie obejmował zbyt drogich przedsięwzięć, więc mam nadzieję, że szkoła znajdzie na nie pieniądze, przynajmniej część. Moim zdaniem, wszystko jest do ugrania z dyrekcją, gdyż samorząd jako taki  nie ma dla siebie pieniędzy i wszystko zależy od dyrekcji.

KB: Czy przed wyborami uczestniczyłaś aktywnie w życiu szkoły?

NF: Oczywiście, od września 2017 roku jestem w redakcji Tytułu, czyli naszej szkolnej gazetki. Poza tym byłam praktycznie na każdym kulturalnym czwartku i uczestniczyłam w dniach otwartych jako przewodnik dla gimnazjalistów.

KB: Co wyróżnia Cię spośród innych kandydatów?

NF: Płeć <<haha>>. Myślę, że mój optymizm, cały czas staram się rozsiewać pozytywną energię wokół. Oprócz tego, pragnę zaznaczyć, że moja kandydatura nie jest jednorazową akcją. Uczestniczę w życiu szkoły już od tamtego roku, przeszło rok non stop staram się coś robić i działać, żeby życie w naszej szkole było przyjemniejsze i nie skupiało się tylko na nauce. Czuję atmosferę tej szkoły i za nic nie chcę stracić jej charakteru, gdyż Dawid wykonał tutaj świetna robotę.

KB: Co będzie twoim priorytetem, jeśli zostaniesz wybrana?

NF: Priorytet to chyba skrzynka próśb i zażaleń, uważam to za ważne, gdyż wtedy wszyscy uczniowie  będą mogli kontaktować się z nami bezpośrednio i łatwiej będzie nam spełniać ich oczekiwania.

KB: Teraz więcej odnośnie twojego programu. Co masz na myśli poprzez działania proekologiczne?

NF: No więc, padły wobec tego niezłe oskarżenia, jednak moim zdaniem, szkoła przede wszystkim uczy. Oczywiste, jednak ja nie mam na myśli tylko biologii, historii czy matematyki. Ona tak naprawdę uczy nas życia. Dlatego myślę, że śmietniki, które można by załatwić z zakładem oczyszczania miasta, sprawią, że uczniowie zaczną bardziej zauważać problemy ściśle związane z ekologią. Poza tym śmietników nie będzie dużo więcej, niż jest teraz, więc nie powinno to być problemem dla pań sprzątających. Po drugie chcę zorganizować gazetki związane z ekologią, żeby ludzie wiedzieli, o co tak naprawdę w tym chodzi i gdzie leży problem.

KB: A co ze sprzedażą gadżetów, jak to sobie wyobrażasz?

NF: Przede wszystkim myślałam o miejscu gdzieś w bufecie, to by było za niską marżą. Pojawiłyby się gadżety typu ołówki, teczki,  gadżety własnie bardziej w kierunku papierniczym, ale także skarpetki z logo szkoły. W tym momencie możemy kupić tylko bluzy, a z tego co wiem uczniowie lubią mieć gadżety z logo szkoły. Uważam, że zawsze jest to coś nowego, intrygującego.

KB: A kiedy ten “sklepik” byłby dostępny,  cały rok czy tylko przez jakiś określony okres?

NF: Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłaby jego sezonowa działalność, gdyż wątpię, aby na co dzień ktoś tam robił zakupy. Sklepik wznawiałby swoją działalność w takich dniach jak np. mikołajki czy walentynki lub na kulturalnych czwartkach i innych większych eventach.

KB: Jeśli chcesz jeszcze zwrócić się do wyborców, to jest to odpowiednia chwila.

NF: Przede wszystkim nawiązując do mojego hasła “Dubois razem stać nas na więcej”, myślę że będzie nam się dobrze pracowało, jeżeli mnie wybierzecie i mam nadzieję, że ta współpraca będzie owocna i obustronna. Proszę o wasze głosy, abyśmy mogli wspólnie ulepszać naszą szkołę.

Kuba Skrzypczyński

Kala Bucholc: Opowiedz coś o sobie.

Kuba Skrzypczyński: Jestem w drugiej klasie o profilu mat-fiz i mieszkam w Darłowie. Od zawsze interesowałem się przyrodą, może nie tyle co ekologią, jednak ciągnęło mnie do między innymi grzybiarstwa i zawsze byłem blisko z naturą. Nawiązując do przyrody chciałbym również wspomnieć, że jestem zapalonym hodowcą mrówek. Moje drugie hobby, zainteresowanie to sport. Trenuję siatkówkę, jestem reprezentantem naszej szkoły w siatkówce. Mogę o sobie powiedzieć jako o osobie, która raczej łatwo nawiązuje znajomości i jest pomocna. W gimnazjum zostałem wybrany na stanowisko przewodniczącego, jednakże muszę przyznać, że byłem wtedy inną osobą.. Brakowało mi stanowczości, nie do końca wiedziałem jak w rzeczywistości funkcjonuje świat. Jest różnica pomiędzy mną wtedy a teraz, dorosłem, poznałem jak wygląda troszeczkę inne życie. Dlatego wiem, że jestem w stanie zrealizować postulaty z mojego programu wyborczego. Zawsze, jeżeli mam się do czegoś przyłożyć to jednak to zrobię, gdyż wbrew pozorom jestem dosyć pracowity, jeżeli na czymś mi zależy. A trzeba powiedzieć, że na tym mi zależy: na mojej kandydaturze i byciu przewodniczącym.

KB: Dlaczego kandydujesz?

KS: Tak naprawdę uważam, że każdy z kandydatów chce zmienić coś w szkole. Wszyscy mamy jakieś swoje inicjatywy, programy i każdy z tych programów sprawi, że ta szkoła będzie lepsza. Teraz tylko kwestia tego, że zadaniem uczniów jest wybranie osoby, której postulaty odpowiadają im najbardziej i  która swoje założenia programu będzie w stanie zrealizować i zrobi to najlepiej jak potrafi. Ja osobiście na samym początku miałem skromny program, jednak po rozmowach z moimi znajomymi zaczął się on rozwijać.

KB: A więc, jeżeli dobrze rozumiem, twój program został  stworzony we współpracy z innymi, którzy opowiadali ci co jest potrzebne w naszej szkole?

KS: Tak, jest on skutkiem wielu rozmów na ten temat, które miały miejsce jeszcze przed tym jak postanowiłem kandydować. Właściwie to moja kandydatura jest skutkiem tych właśnie rozmów. Ważne jest to, że ja nie reprezentuje siebie jako osoby, nie będę przewodniczącym jednoosobowym, ponieważ od samego początku jestem po prostu reprezentantem i twarzą większej grupy, która z czasem coraz bardziej się powiększa. Wiele osób na korytarzach do mnie podchodziło i mówiło mi, czego im brakuje w szkole, w ten sposób między innymi dowiedziałem się o problemie losowania szczęśliwego numerka dopiero rano każdego dnia i teraz jednym z moich postulatów jest losowanie szczęśliwego numerka dzień wcześniej. Właśnie na tym to polega, ja słucham ludzi i staram się zrealizować to, co jest im potrzebne. Startuje, aby być głosem i reprezentantem innych ludzi, a nie po to, aby spełniać osobiste cele. Ja reprezentuje samorząd, które według statutu,  tworzą wszyscy uczniowie. Idąc tym tokiem myślenia, jeśli zostanę przewodniczącym samorządu, to zostanę przewodniczącym każdego ucznia. Dlatego muszę wysłuchać  każdego z nich i spełnić ich oczekiwania, jak np. wprowadzenie różnych akcji proekologicznych, czyli to czym postanowiła zająć się również koleżanka Nikola i powiem szczerze, że nasze postulaty się dublują, jednak jest to nieuniknione, oboje po prostu widzimy co jest w naszej szkole potrzebne. Dawid Jasiewicz rok temu naprawdę zmienił tę szkołę i można go lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że zmienił tę szkołę zdecydowanie na lepsze. Teraz czuje się tę dumę, przynajmniej ja ją czuję chodząc do tej szkoły. Szczególnie w takich momentach jak apel z okazji stulecia odzyskania niepodległości i odśpiewania Bogurodzicy, które zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie.

KB: Jak idzie Ci kampania?

KS: Tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że punktem kulminacyjnym kampanii będzie debata, wtedy uczniowie poznają każdego kandydata takim jakim jest naprawdę, bo umówmy się, tam ciężko będzie udawać kogoś innego. Im bliżej do debaty, tym bardziej widzę, że relacje pomiędzy mną, a resztą kandydatów są troszeczkę bardziej sztywne. Z tego powodu nie chcę, żeby ta debata i cała kampania były takim rynsztokiem, chcę zachować jakiś poziom. Dlatego uważam, że podczas okresu kampanii powinniśmy się zachowywać przyjacielsko, ogólnie przez cały czas powinno tak być, to jest tylko kampania do samorządu, nie mamy zamiaru się tam zabijać o stanowisko. Jeżeli jeszcze chodzi o moją kampanię, jak wspominałem wcześniej, nie działam sam, co troszeczkę mnie odciąża i dodatkowo cała praca jest wykonywana w dużo lepszej jakości, gdyż dzielimy się wspólnie pomysłami, a później wybieramy najlepsze, dzięki czemu wszystko działa sprawnie. Sądzę, że jeżeli wygram, część z tych osób będzie dalej mi pomagać w samym byciu przewodniczącym i również wtedy wszystko będzie szło po naszej myśli.
KB: Czy mam rozumieć, że wśród tych osób znajdują się twoi potencjalni wiceprzewodniczący?

KS: Tak naprawdę cały czas się jeszcze zastanawiam, ponieważ od samego początku planowałem wziąć osoby, które nie tyle co mi pomagają, ale są odpowiedzialne i już wcześniej angażowały się np. w kulturalne czwartki, chcę żeby te osoby miały jakieś doświadczenie.

KB: Odnośnie życia szkolnego, czy bierzesz w nim czynny udział?

KS: Może zacznę od tego, że od samego początku chciałem przyjść do tej szkoły, gdyż słyszałem o niej same dobre rzeczy. Kiedy okazało się, że się dostałem czułem wielką dumę. Nie chcę atakować innych szkół, ale idąc korytarzami naszej szkoły i widząc uczniów Dubois zauważam, że są to osoby wyjątkowe, indywidualiści, każdy ma inne, często niespotykane hobby i czymś się wyróżnia. Bycie w takim gronie, uczenie się w nim jest czystą przyjemnością.Czy biorę czynny udział w życiu szkoły? Myślę, że tak. Ja jako osoba mieszkająca poza Koszalinem  i dojeżdżająca nie mam możliwości uczestniczenia w kulturalnych czwartkach, gdyż po prostu nie miałbym jak wrócić do domu. Jednak można powiedzieć, że zawsze się angażowałem, po pierwsze reprezentuje szkołę w siatkówce, oprócz tego, gdy ktoś poprosił mnie o jakąś pomoc, np nauczyciel to zawsze starałem się w miarę możliwości pomóc. Tak naprawdę życie szkoły to nie są tylko wydarzenia, na które trzeba chodzić, to również dzień na co dzień i akurat w tym dobrze się odnajduję. Znam sporo osób nie tylko z klas drugich, ale również pierwszych i trzecich, staram się z nimi utrzymywać kontakt, bo lubię rozmawiać z ludźmi, szczególnie z takimi jacy chodzą do tej szkoły. Tak naprawdę w życiu szkoły chodzi o to abyśmy się wczuwali, wnikali głębiej w życie szkoły i żyli tą placówką nie tylko od święta do święta. Często słyszy się “jezu Dubois…”, szczególnie teraz gdy o naszej szkole krążą niezbyt pochlebne plotki, jednak ja zawsze bronię jej i nie wstydzę się, że jestem jej uczniem.

KB: Skąd masz zamiar wziąć pieniądze na realizację postulatów wymagających funduszy, których na dobrą sprawę po prostu nie ma?

KS: Myślę, że te pieniądze tak naprawdę są albo chociaż jakaś część tych pieniędzy istnieje. Pozyskać je można chociażby poprzez rozmowę z Dyrektorem, wyjaśnienie problemu, pokazanie, że uczniowie tego potrzebują i jestem przekonany, że kiedy Dyrektor zrozumie jakie są nasze potrzeby, będzie w stanie pomóc nam zrealizować nasz cel. Drugim pomysłem jest znalezienie sponsora, który mógłby wystawić swoją reklamę np. na kulturalnych czwartkach. Tak naprawdę tych funduszy nie potrzeba dużo, dla przykładu, aby mięciusie-pufy pojawiły się w naszej szkole, wystarczy kupić jakąś fantastyczną pufę z Ikei albo można ją samemu zrobić, nie chodzi o to aby to było super nowoczesne i szykowne, ale wygodne. Problemem jest także to, że samorząd nie wspiera takich inicjatyw jak gazetka szkolna. Gdyby każdy dał chociaż złotówkę na składkę, albo gdyby ta złotówka od każdego była odprowadzana ze składek klasowych, nie musi to być nawet co miesiąc, ale chociaż co dwa, to już wyszłaby nam potężna kwota, którą potem można podzielić na inicjatywy samorządu, gazetkę, być może nawet radiowęzeł i tym podobne, które również potrzebują funduszy.

KB: Powstały kontrowersje wokół Twojego postulatu na temat wifi w każdej klasie, co masz nam na ten temat do powiedzenia?

KS: Z tego co słyszałem, wiele osób twierdzi, że to nie wyjdzie i nie będę w stanie zrealizować tego postulatu. Jednak zrobiłem już mały rekonesans i nie musielibyśmy nawet inwestować w zakup routerów, gdyż sam sygnał jest, pozostaje tylko kwestia jego siły. Zwiększenie siły sprawiłoby, że ten internet byłby dużo szybszy i działał w całej szkole. Dosyć kosztownym pomysłem jest podłączenie światłowodu do naszej szkoły, jednak jest to naprawdę szybki internet i wysoka technologia, więc uważam, że byłaby to dobra inwestycja. Zdaję sobie sprawę, że jest to sprawa ciężka do zorganizowania i naprawdę gratuluję Dawidowi, że udało mu się to w bufecie. Dużo załatwiania w kwestii umów itd, jednak jestem w stanie to zrobić i zrobię to.

KB: A co z międzyszkolnymi turniejami, czy inne szkoły wyrażą chęć uczestniczenia w tej inicjatywie?

KS: Wstępnie poruszyłem tę kwestię z nauczycielami od wf-u. V Liceum Ogólnokształcące organizuje mikołajkowy turniej siatkówki, a także inne szkoły organizują już turnieje w różnych dziedzinach sportu. Co za tym idzie my musielibyśmy wybrać coś z czego jesteśmy dobrzy. Padły propozycje takie jak tenis czy unihokej. Uważam, że problemem nie będzie chęć uczestniczenia innych szkół, lecz koszty organizacji, chociaż w temacie sportu dużo łatwiej byłoby nam pozyskać sponsora. Oczywiście miałoby to miejsce w naszej pięknie wymalowanej hali, która tylko czeka, żebyśmy coś w niej zorganizowali.

KB: Co zrobisz jako pierwsze, jeśli wygrasz wybory?

KS: Przede wszystkim zacznę od szczęśliwego numerka o którym wspominałem wcześniej, ponieważ nie jest to większym problemem, a efekty będzie widać od razu. Oczywiście dni tematyczne, współpraca z radiowęzłem to  będą ciągłe działania, których nie można odznaczyć na liście jako zrobione. Kontynuacja kulturalnych czwartków, które cieszą się dużym zainteresowaniem. Tak naprawdę w regulaminie samorządu uczniowskiego jest napisane, iż kontynuowanie postulatów lub raczej rzeczy, które zrobił poprzedni przewodniczący jest naszym obowiązkiem, jeżeli większa część uczniów wyrazi taką chęć. Tym samym mam zamiar kontynuować to co zrobił Dawid, ponieważ zrobił świetną robotę, ja teraz dodatkowo mogę wprowadzić jedynie kosmetyczne zmiany. Mam też kilka postulatów, które są jeszcze dopracowywane, więc w tym momencie trzymam je w tajemnicy i zostaną ujawnione dopiero na debacie. Uważam, że są to dosyć ciekawe pomysły i jeszcze zaskoczą uczniów i nie tylko.

KB: Co wyróżnia Cię spośród innych kandydatów?

KS: Każdy kandydat jest wyjątkowy i tutaj nie będziemy się z tym kłócić. Dużo osób zarzuca mi, że jestem osobą niepoważną i przyznaję, że często się uśmiecham i żartuję    , jednak nie wiem w jaki sposób przeszkadza to w reprezentowaniu szkoły. Można to robić w sposób poważny i ja też tak będę robić, gdyż nie mam zamiaru kompromitować siebie i szkoły żartami i żarcikami, ponieważ jest to poważna instytucja, a ja będę na poważnym stanowisku. Uważam, że jestem osobą, która doskonale znajduje równowagę, balans pomiędzy byciem poważnym, ale też żartowaniem sobie w odpowiednich sytuacjach. Dodatkowo mam dobry kontakt z innymi uczniami i wiem co się dzieje wśród poszczególnych roczników. I myślę, że to mnie będzie wyróżniać, taka właśnie otwartość.

KB: To tyle moich pytań. Teraz chwila dla Ciebie, żeby zwrócić się do potencjalnych wyborców.

KS: Powiem tak, jesteśmy w tak wyjątkowej szkole, która zwraca ogromną uwagę na to, czym jest patriotyzm, demokracja i inne podstawowe, ale za to jak ważne wartości dla każdego z nas, że postanowiłem nie promować się, lecz wysunąć prośbę do uczniów. Nawet, jeżeli nie będziecie na mnie głosować, chociaż mam nadzieję, że będzie inaczej <<haha>>, idźcie do tych urn i głosujcie, gdyż jest to nasz przywilej obywatelski i powinniście to zrobić, żeby potem nie mieć sobie nic do zarzucenia, gdy Wasz kandydat nie wygra.