Zaśnij i zgiń lub obudź się i przeżyj – I LO im. St. Dubois w Koszalinie

Zaśnij i zgiń lub obudź się i przeżyj

Ten artykuł był opublikowany na archiwalnej stronie redakcji „Tytułu”. Podczas integracji starego portalu z witryną www.liceumdubois.pl mogły wystąpić błędy. Przepraszamy za ewentualne problemy z odczytaniem prezentowanych treści.

Udajesz się w jednostronną podróż bez bliskich do obcego miejsca.  Masz świadomość, że już nigdy więcej się nie zobaczycie. Co Tobą kieruje? Dlaczego chcesz to zrobić? Czemu chcesz wstrzymać swoje życie na dekady, by potem… obudzić się na obcej planecie. Zupełnie nowe życie? Szansa na stanie się kimś innym? Taką decyzję podjęło 5000 pasażerów, którzy podróżując statkiem kosmicznym Avalon, zmierzali do planety znajdującej się w innej niezamieszkanej do tej pory przez ludzi galaktyce. Zgodnie z planem mieli obudzić się po 120 latach hibernacji, gdy wyprawa dobiegnie końca. Ale Jim obudził się wcześniej, dużo wcześniej. Zastanów się tylko, co musiał czuć, gdy dotarło do niego, że tylko on został obudzony. Sam na pokładzie ogromnego statku. Sam w przestrzeni kosmicznej. Sam zmierzający do celu, którego nie doczeka. Jednak po czasie nie był już sam. Jeszcze jedna osoba została obudzona- kobieta. Piękna pisarka o imieniu Aurora podobnie jak Jim zmagała się ze świadomością tego, co ich czeka. Nietrudno zgadnąć, że jedyni OBUDZENI ludzie na pokładzie związali się ze sobą i pogodzili z przeżyciem reszty życia na Avalon. Jednak i to nie jest im dane. Statek jest zagrożeniem, nie działa jak powinien. Pokład nie jest już bezpieczny. Znaleźli się w pułapce. Teraz w ich rękach spoczywa los całej załogi statku . A w dodatku  ujawniono pewien mroczny sekret, który zmienił wszystko. WSZYSTKO. Czy udźwignąłbyś taki ciężar na swoich barkach? Czy ryzykowałbyś życie dla obcych, którzy nawet nigdy  nie będą mogli okazać Ci wdzięczności? Co jeśli polegniesz i ukochana osoba zostanie zupełnie sama?

Jak byś postąpił?

„Pasażerowie”, czyli najnowsza produkcja Morten’a Tyldum’a („Gra Tajemnic”, „Kumple”) to kino synkretyczne. Połączenie romansu , since-fiction i thrillera, nadaje filmowi ciekawy rytm i uniemożliwia nudę. Miejscami spokojny, zachwycający widokami, miłosnymi scenami,  a następnie przyprawiający o dreszcze i wstrzymanie oddechu. Mimo oglądania głównie trzech twarzy, widz nie odczuwa wrażeń klaustrofobicznych (jak chociażby w „Exmachinie), dzięki rozbudowanej scenografii.

Bez wątpienia jedną z większych zalet filmu jest obsada. Chris Patt („Strażnicy z Galaktyki”, Jurassic World”) oraz Jennifer Laurence („Igrzyska Śmierci”, „Joy”) to nieschodzące z ekranu osobistości, które ożywiają spektakl Tyldum’a. Jednak mimo grania drugich skrzypiec to Michael Sheen („Underworld”, „Z dala od Zgiełku”)  wypadł najbardziej przekonująco. Szczególnie uwzględniając fakt, iż jego postać nie jest człowiekiem, ale barowym  androidem Arthur’em. Trzeba przyznać, że reżyser stanął na wysokości zadania, o czym może świadczyć chociażby uczynienie poezji z kosmicznego spaceru czy kąpieli w basenie. Poza reżyserem uznanym twórcą filmu jest Thomsas Newman („Skazani na Shawsank”, Skyfall”), który stworzył niesamowitą muzykę uzupełniającą każdy kadr widowiska. Nie można nie wspomnieć o zjawiskowych ujęciach przestrzeni i efektach specjalnych.

Fani sci-fi ostatnimi laty rozpieszczani przez kino takimi hitami jak „Marsjanin”, „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”, „Interstellar” czy ostatnio „Łotr 1” nie powinni być zawiedzeni. Jeśli więc należysz do nich tak jak ja, to uwierz mi i zobacz „Pasażerów”, nie będziesz żałować.

Serwis www.liceumdubois.pl wykorzystuje tzw. pliki "cookies". Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.